Pierwsze próby wolności (Beszalach)
Po cudownym przejściu przez Morze Trzcin naród żydowski wkracza w nową fazę swojej drogi — drogę samodzielności, która okazuje się pełna prób i potrzeby duchowego wzrostu. Mosze wyprowadza lud z Egiptu, lecz wyzwolenie z fizycznej niewoli nie oznacza jeszcze wyzwolenia wewnętrznego — od zależności od egipskiego sposobu myślenia i systemu wartości.
Gdy Żydzi znajdują się na pustyni Szur, napotykają brak wody — brak podstawy życia zarówno w sensie fizycznym, jak i duchowym. Pragną nie tylko wody, lecz także nowego źródła siły, które zastąpi znajomą egipską rzeczywistość. Po trzech dniach bez wody przychodzą do miejsca zwanego Mara, ale znajdują tam tylko gorzką wodę, niezdatną do picia. Ta gorycz staje się symbolem ich nowego istnienia: samodzielne życie bez znajomego egipskiego porządku okazuje się nie tak słodkie, jak mogło im się wydawać.
Szemranie ludu przeciw Moszemu podkreśla trudność ich stanu przejściowego. Jeszcze niedawno byli natchnieni zwycięstwem nad Egiptem, lecz teraz, w zetknięciu z pierwszymi trudnościami, tracą pewność. To naturalny etap kształtowania się dojrzałości — emocjonalny zapał ustępuje rozczarowaniu i wątpliwościom. Jednak Bóg wskazuje Moszemu drzewo, które czyni wodę słodką. To działanie jest symboliczne: drzewo odpowiada Drzewu Życia i Torze, a jego oddziaływanie pokazuje, że właśnie Tora stanie się tym elementem, który nada sens życiu ludu i skieruje je na właściwe tory.
Właśnie w Marze następuje pierwsze ustanowienie praw wyznaczających drogę ludu. Tu zaczyna się wychowanie oparte nie tylko na Bożej łasce, lecz także na zasadach prawa i sprawiedliwości. To nie jest zwykła próba — to nauka: Żydzi stykają się z trudnościami, by zdobyć doświadczenie w przezwyciężaniu kryzysów. Następnie Najwyższy obiecuje, że jeśli lud będzie przestrzegał Jego praw, uniknie chorób i klęsk, które spotkały Egipt. Na razie ich droga opiera się na lęku przed karą, lecz w przyszłości ta postawa ma przerodzić się w świadomą miłość do Boga i przemyślane podążanie za Jego wolą.
Po próbie w Marze lud przychodzi do Elim, gdzie czeka na niego dwanaście źródeł wody i siedemdziesiąt palm daktylowych. Ta liczba nie jest przypadkowa: dwanaście źródeł odpowiada dwunastu plemionom Izraela, a siedemdziesiąt palm — siedemdziesięciu narodom świata. Zawarta jest tu ważna lekcja: misja Izraela nie zamyka się w sobie; Izrael jest źródłem dla wszystkich narodów, niosącym uniwersalne zadanie duchowe.
Jednak dalsza droga znów przynosi próby. Miesiąc po Wyjściu Żydzi znajdują się na pustyni Sin i odczuwają brak pożywienia. Wspominają Egipt, lecz ich pamięć jest wybiórcza: myślą o „garnkach mięsa” i „chlebie do syta”, zapominając o trudach niewoli. Pokazuje to, jak złożony jest proces wychodzenia z Egiptu — nie kończy się on na fizycznym wyzwoleniu, lecz wymaga gruntownej zmiany świadomości. Teraz szemranie kieruje się nie tylko przeciw Moszemu, lecz także przeciw Aaronowi, ponieważ niezadowolenie dotyczy nie tylko istoty życia (wody), lecz także wygód, które utracili.
Bóg odpowiada nie gniewem, lecz środkiem wychowawczym — obiecuje dać im chleb z nieba. To nie tylko zaspokojenie potrzeby fizycznej, lecz narzędzie nauki zaufania i dyscypliny. Manna spada codziennie w ściśle odmierzonej ilości — jeden omer na osobę, a w przeddzień szabatu dwa razy więcej. Ten porządek zaszczepia ludowi poczucie zależności od Nieba i uczy polegać na Bożej opatrzności. Nie wszyscy są jednak gotowi od razu przyjąć tę lekcję — niektórzy próbują zostawić mannę na następny dzień, lecz przekonują się, że się psuje.
Wraz z chlebem Najwyższy daje także mięso — lecz z pewną różnicą. Chleb dawany jest rano, w wystarczającej ilości, ponieważ jest naprawdę niezbędny. Mięso zaś pojawia się wieczorem — bo żądanie go nie jest tak uzasadnione: lud ma bydło, a w warunkach wędrówki przez pustynię nie jest ono pilną potrzebą. Ta różnica w porządku dawania pożywienia pokazuje, że Bóg nie tylko zaspokaja potrzeby, lecz także uczy, pokazując, co jest ważne, a co jest kaprysem.
Gdy Żydzi przyjmują te warunki, odsłania się przed nimi nowy poziom Bożej obecności. Obłok prowadzący ich po pustyni staje się widzialnym znakiem chwały Pana. To przypomnienie, że ich droga nie jest przypadkowa, że zmierzają ku wyższemu celowi — Nadaniu Tory i zdobyciu prawdziwej wolności, możliwej tylko poprzez uświadomienie sobie więzi z Bogiem i podążanie za Jego wolą.