Duchowe śniadanie

„Dlaczego nie warto bać się «sił»”

Autor: Dima

Człowiek często zaczyna się gubić, gdy próbuje zrozumieć to, co niewidzialne: anioły, duchy, jakieś siły. Pojawia się wrażenie, że świat jest pełen różnych źródeł wpływu i nie wiadomo, kto naprawdę rządzi. W judaizmie właśnie od tego się zaczyna — żeby usunąć zamęt. Mosze ben Majmon formułuje to bardzo wprost: Bóg jest jeden i poza Nim nie ma żadnej samodzielnej siły.

To nie filozofia dla filozofii, lecz rzecz praktyczna. Jeśli to zrozumieć, od razu znika poczucie, że istnieją jacyś „inni bogowie” albo niezależne siły, które mogą same coś rozstrzygać. Wszystko, co się dzieje, dzieje się w ramach jednego systemu.

Przy tym w źródłach żydowskich rzeczywiście mówi się o aniołach, o różnych bytach, o siłach, których człowiek nie widzi. Ale ważne jest, by to dobrze zrozumieć. Anioł to nie istota w zwykłym sensie, lecz „posłaniec”, czyli sposób, przez który coś się w świecie urzeczywistnia. Jest proces — jest siła, która go prowadzi. To właśnie nazywa się aniołem.

Dlatego gdy mówi się, że każda rzecz ma swojego „anioła”, chodzi o to, że w świecie nie ma chaosu. Nawet najprostsze procesy nie biegną same z siebie. Wszystko ma kierunek.

Nawet to, co nazywa się próbami, w tym to, co tradycja nazywa Szatanem, nie jest przeciwnikiem Boga. To część tego samego systemu. To jak sprawdzian: czy człowiek działa świadomie, czy po prostu płynie z przyzwyczajenia.

Co do „szkodliwych sił”, o których także wspominają źródła, podejście jest tu bardzo trzeźwe. Ich istnieniu się nie zaprzecza, ale też nie stawia się go w centrum życia. Człowiekowi nie proponuje się ich badać ani się ich bać. Przeciwnie — nie skupiać się na nich obsesyjnie.

Główna uwaga zawsze wraca do samego człowieka: jak żyje, jak myśli, na ile jest wewnętrznie pozbierany. Bo stan człowieka wpływa na to, jak postrzega świat i jak przez niego przechodzi.

Takie rzeczy jak „Szma Israel” działają właśnie w tym kluczu. To nie magia. To sposób, by przypomnieć sobie, że jest jedno źródło wszystkiego. Gdy człowiek to wypowiada i rozumie, jego postrzeganie się wyrównuje: jest mniej zbędnych lęków i fantazji.

Ostatecznie obraz jest dość prosty. Jest jeden Stwórca. Są różne formy, przez które urzeczywistniają się procesy w świecie. I jest człowiek, któremu zależy na tym, by się w tym wszystkim nie pogubić, lecz trzymać jasny punkt oparcia.

Gdy ta jasność jest, wiele staje się prostsze. Nie dlatego, że znikają wszystkie trudności, lecz dlatego, że człowiek przestaje przypisywać zbędną siłę temu, co jej nie ma.

Udostępnij: Facebook Telegram WhatsApp
Na żywo Radio 12 70 Tora i Talmud 24/7
—