Notatki kieszonkowe

Kiedy kończą się święta, zaczyna się prawdziwa wiara

Autor: Dima

Jesienne święta dobiegły końca. Wracamy do codziennego życia: pracy, trosk, spraw rodzinnych i zwykłych obowiązków. I właśnie teraz zaczynamy rozumieć, co naprawdę dały nam te szczególne dni. Przywykliśmy uważać, że życie duchowe odbywa się w jakimś odrębnym czasie. Kiedy się modlimy, czytamy święte teksty, rozmyślamy o Bogu lub uczestniczymy w świętach religijnych. Cała reszta wydaje się jedynie codziennością, którą trzeba przeżyć do następnej okazji, by dotknąć czegoś wzniosłego. Jednak judaizm przedstawia zupełnie inne spojrzenie: to nie dni powszednie istnieją dla świąt, lecz święta dla dni powszednich.

W Torze znajdujemy niezwykle proste słowa: „A Jakub poszedł swoją drogą” (Księga Rodzaju 32:2). Po spotkaniu z tym, co Boskie, człowiek nie pozostaje w stanie duchowego uniesienia. Kontynuuje swoją drogę. Musi pracować, podejmować decyzje, rozmawiać z ludźmi i mierzyć się z trudnościami. I właśnie tam powinno ujawnić się wszystko, czego doświadczył. Jakub nosił również inne imię — Izrael. W tych dwóch imionach można dostrzec dwa wymiary jednego życia. Izrael symbolizuje człowieka zwróconego ku Bogu. Jakub to ten sam człowiek pośród zwyczajnych ziemskich trosk. Nie sposób zrozumieć głębi jego duchowego doświadczenia, dopóki nie zobaczymy, jakim staje się człowiekiem w codzienności.

W Talmudzie (Szabat 31a) czytamy, że jedno z pierwszych pytań zadawanych człowiekowi podczas sądu niebiańskiego dotyczy uczciwości w interesach. Nie tego, ile czasu spędził na modlitwie, lecz tego, czy postępował sprawiedliwie wobec innych. Czasami łatwiej nam się modlić niż przyznać do własnego błędu. Łatwiej mówić o miłości niż okazać cierpliwość. Łatwiej mówić o Bogu niż postąpić uczciwie tam, gdzie nieuczciwość mogłaby przynieść korzyść. I tu kryje się ważna prawda: duchowości nie mierzy się siłą naszych przeżyć, lecz tym, jak bardzo zmieniają one nasze czyny.

Można spędzić cały dzień na modlitwie i nie stać się lepszym człowiekiem. Można też podczas zwykłego dnia pracy odmówić udziału w niesprawiedliwości, przebaczyć urazę, powstrzymać gniew — i w ten sposób wyrazić to, o czym tak często mówimy w modlitwach. Dlatego koniec świąt nie oznacza końca czasu duchowego. Przeciwnie, teraz zaczyna się to, co najważniejsze. Wszystko, co zrozumieliśmy, poczuliśmy i sobie obiecaliśmy, musi znaleźć miejsce w naszym codziennym życiu. Prawdziwa wiara objawia się bowiem nie w tym, jakim człowiek staje się przed Bogiem w szczególne dni, lecz w tym, jakim pozostaje wobec innych ludzi w dni zupełnie zwyczajne.

Święta się skończyły. Jakub poszedł swoją drogą. Teraz każdy z nas idzie własną.

Udostępnij: Facebook Telegram WhatsApp
Na żywo Radio 12 70 Tora i Talmud 24/7
—